OPINIA - Poncyliusz o stoczni

autor

Wiceminister gospodarki Paweł Poncyliusz zadeklarował gotowość pośredniczenia w rozmowach pomiędzy Stocznią Gdańską a Komisją Europejską. Komisja dała dziś Stoczni miesiąc na przysłanie informacji o redukcji mocy produkcyjnych. Jeśli Bruksela nie dostanie konkretnych gwarancji, to zażąda zwrotu pieniędzy, które stocznia otrzymała z budżetu państwa już po wejściu Polski do Unii. A to będzie oznaczało jej bankructwo Minister Paweł Poncyliusz powiedział w rozmowie z IAR, że uważa okres jednego miesiąca za wystarczający do złożenia wszystkich wyjaśnień przed Komisją. Zadeklarował również, że będzie pośrednikiem w tych rozmowach i zrobi wszystko, aby w sprawie Stoczni Gdańskiej została podjęta pozytywna decyzja. Wiceszef resortu podkreślił, że obecnie spór pomiędzy KE a Stocznią ogranicza się do mocy produkcyjnych, które miałyby funkcjonowac po redukcjach. "Wyjaśnienia, które zbiera Komisja, mają ją przekonać jaka musi być co najmniej moc Stoczni, aby mogła byc rentowna"- zaznaczył Paweł Poncyliusz. Szef resortu wyjaśnił, że według Stoczni Gdańskiej, dopiero dwie pochylnie zagwarantują jej rentowność, zaś KE twierdzi, iż wystarczy tylko jedna. (więcej) Komisja Europejska od dawna prosi Stocznię Gdańsk o plany dotyczące redukcji mocy produkcyjnych. Ostanio unijni urzędnicy mówili, że Komisja traci cierpliwość. W końcu Bruskela zdecydowała się na zastosowanie specjalnej procedury i dała Stoczni Gdańsk ultimatum: miesiąc na przysłanie dokumentów - powiedział rzecznik Komisji Jonathan Todd. "Jesteśmy zaagnażowani w tę sprawę od ponad dwóch lat. Komisja wykazała wiele dobrej woli, by wspólnie z polskimi władzami znaleźć satysfakcjonujące rozwiązanie dla stoczni" - dodał rzecznik. Dobre wiadomości Komisja ma natomiast dla stoczni - Gdynia i Szczecin. Bruksela pozytywnie oceniła nadesłane plany ograniczenia mocy producyjnych. Nie oznacza to jeszcze, że Bruskela zaakceptowała przyznane wcześniej wsparcie rządowe. Czeka ona jeszcze na gwarancje, że pomoc publiczna przywróciła obu stoczniom wieloletnią rentowność i zapewniła im samodzielnie funkcjonowanie na rynku. IAR, K.Prostak & iar wcz/MagM/dyd


Zagraniczni inwestorzy chcą przeznaczyć na budowę mieszkań w Polsce nawet 30 miliardów złotych - informuje "Rzeczpospolita". "Rzeczpospolita" dodaje, że deweloperów nie odstraszają podwyżki cen gruntów, materiałów budowlanych, ani brak siły roboczej. Wśród inwestorów dominują firmy z Hiszpanii, Francji, Irlandii i Izraela. Lista ich inwestycji jest imponująca. Prawie miliard złotych ma kosztować tylko jedno osiedle na warszawskim Wilanowie, budowane przez firmę z Izraela. Również miliard zainwestują Irlandczycy w projekt w innej stołecznej dzielnicy - na Powiślu. Według analityków, z którymi rozmawiała "Rzeczpospolita", to dopiero początek zagranicznych inwestycji w budownictwo mieszkaniowe. "Tylko w pięciu największych aglomeracjach brakuje prawie 200 tysięcy lokali" - dodaje "Rzeczpospolita". iar/rzeczpospolita/łp/dj


Nadal będzie trudno zatrudnić cudzoziemca

Resort pracy może już w tym tygodniu zmienić przepisy dotyczące zatrudniania cudzoziemców.

Więcej zmian w prawie pracy

20 mln zł kary za łamanie praw pracowników, wolne w święta w hipermarketach i dłuższy urlop macierzyński.

Firmy łatwiej założą przyzakładowe przedszkola

Już niedługo opłaty za pobyt dziecka w przedszkolu lub żłobku firma zrefunduje pracownikom z Funduszu Świadczeń Socjalnych.

Podatnik VAT obsługiwany będzie przez kilka urzędów

Wniosek o wydanie interpretacji trzeba złożyć albo według miejsca zamieszkania, albo według siedziby firmy. W konsekwencji, dla podatnika VAT właściwe mogą być dwa urzędy, jeden do interpretacji VAT, drugi PIT